Nogi w kominku

Jest 21:00. W Częstochowie  śpiewają apel Jasnogórski, a my siedzimy na wygodnej kanapie z nóżkami wciśniętymi w kominek.
Utrudziły się przemierzając ulice, uliczki i ścieżki Manowa i Wyszewa.
Zmoczyły się i zmarzły, bo deszcz jest naszym nieodłącznym przyjacielem.
Ale to nic, bo serce raduje się tym, że głosiliśmy Miłosierdzie pośród bloków, domków, domów. Jedni otwierali okna, inni je zamykali.
Niektórzy wychodzili do nas i wspólnie modliliśmy się o uzdrowienie z nałogu, o rozwiązanie problemów, o uzdrowienie z chorób. Zaskoczyliśmy Ks. Waldemara z Wyszewa, ale mimo zdziwienia, że to do jego parafii trafiła karawana, o której słyszał w radiu, przyjął nas z błogosławieństwem, otworzył kościół, pozwolił mówić do parafian i odprawił w naszej intencji Mszę Świętą.
Odwiedziliśmy prawie każdą rodzinę w Wyszewie, zapraszając na wspólną modlitwę w kościele. Dziś znów na noclegu jesteśmy razem. Przyjął nas... ratownik! Jak widać jest ratownikiem z powołania, bo dał nam pokoje, zapalił w kominku i zaproponował gorącą herbatę.

Komentarze

  1. nie mogę się doczekać opisu dzisiejszego dnia 05-09-2017 kibicuję wam

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza